USA - Utah. Canyonlands National Park

Canyonlands National Park położony jest we wschodniej części stanu Utah, niedaleko miejscowości Moab i naprawdę rzut beretem od Indian Creek, które stanowiło główny cel naszego przyjazdu w te rejony. Ten ogromny park narodowy, o powierzchni ponad 1300 km2, obejmuje centralną część Wyżyny Kolorado. Niezwykle bogata rzeźba terenu zawdzięcza swój obecny kształt dwóm rzekom: Kolorado i Green River. Trwająca miliony lat erozja wyżłobiła w pokładach skał osadowych niesamowite formy - kaniony, turnice, iglice, skalne grzyby, a także efektowne łuki.


Park Canyonlands podzielony jest na trzy części, do których prowadzą osobne drogi dojazdowe. Południowo-wschodnia część - The Needles - położona jest najbliżej Indian Creek. Właściwie żeby dojechać do parku trzeba przejechać przez dolinę. Druga część, najbardziej chyba efektowna, to Island in the Sky. Obejmuje ona północne partie parku. The Maze na zachodzie to z kolei najbardziej trudnodostępny rejon, do którego dostać się można tylko samochodem terenowym.


Obejrzenie całego Canyonlands National Park w ciągu jednego dnia jest, jak się już pewnie domyślacie, niemożliwe. Ba, przejechanie pomiędzy jedną a drugą częścią zajmuje kilka godzin. Warto więc zarezerwować osobny dzień na zwiedzanie poszczególnych części parku. I to w wersji ekspresowej, samochodowej!


Istnieje bowiem asfaltowa trasa poprowadzona pomiędzy największymi atrakcjami parku. Punkty widokowe pozwalają na podziwianie olbrzymich, ciągnących się aż po horyzont połaci bogato urzeźbionego terenu.


Na terenie parku poprowadzono także wiele szlaków pieszych oraz rowerowych. Dysponując samochodem z napędem na 4 koła można także zjechać w głąb kanionu. Podejrzewam jednak, że nawet dysponując wolnym miesiącem nie obejrzy się wszystkiego :)

Wystarczy powiedzieć, że jedna z bardziej popularnych tras gruntowych, pętla White Rim Road w północnej części parku wymaga 2-3 dni jazdy samochodem terenowym.


Co istotne, planując wycieczkę pieszą czy rowerową należy podejść do sprawy naprawdę poważnie. Park jest - jak już wspominałam - ogromny. Na jego terenie, jak zresztą w całej okolicy, panuje pustynny klimat terenów wyniesionych. Oznacza to nie tylko, że w ciągu dnia słońce pali jak szalone, ale także, że dobowe wahania temperatur mogą być naprawdę duże. Od października do maja napływające nad wyżynę wilgotne powietrze pacyficzne skutkuje nierzadko gwałtownymi opadami, które - ze względu na wysokość bezwzględną - mogą mieć postać śniegu. Taką właśnie gwałtowną i kompletnie niespodziewaną śnieżycę przeżyliśmy w Indian Creek. I to po całkiem ładnym i ciepłym dniu.


Przygotowując się zatem do wycieczki na terenie parku, zwłaszcza kilkudniowej, warto uwzględnić nie tylko wielce prawdopodobne upały, ale także możliwe załamania pogody. I jeszcze jedno - brak zasięgu, który mógłby się przydać w razie komplikacji.


Jeśli natomiast ktoś nie planuje takich ekstrawagancji jak piesze krążenie po parku w towarzystwie pum i kojotów, wystarczy zatankować bak i wybrać się na miłą wycieczkę po tym niepowtarzalnym zakątku stanu Utah!


Wyróżnione posty
Ostatnie posty
Archiwum
Wyszukaj wg tagów
Podążaj za nami
  • Facebook Basic Square
  • Twitter Basic Square
  • Google+ Basic Square

roza@paszkowska.waw.pl

+48 600 283 499

Róża Paszkowska

Instruktor Sportu

specjalność: Wspinaczka

 

  • White Facebook Icon

Więcej o moich

podróżach:

Współpracuję:

Motywuje

mnie:

This site was designed with the
.com
website builder. Create your website today.
Start Now